Czy będziemy nową Grecją?

Takie pytanie zadają sobie obecni mieszkańcy Kenii. Chociaż Afrykę oszczędził masowy kryzys, jaki dotknął kraje strefy euro, to jednak trudna sytuacja finansowa tego kraju staje się coraz częstszym tematem rozmów w mediach.
W czerwcu 2014 roku obecny prezydent Kenii, Uhuru Kenyatta zapewnił, że inwestycja w wysokości 289 miliardów Kenijskich Szylingów - to jest 2,75 miliardów USD w Euroobligacje, które na dniach miały być wprowadzone na Irlandzką Giełdę Papierów Wartościowych, ustabilizują finansową sytuację kraju.
"To zatrzyma rząd od zaciągania pożyczek na rynku krajowym, pomoże to obniżyć stopę podatkową oraz wpłynie na zwiększenie inwestycji, pobudzi to wzrost gospodarczy oraz zwiększy dobrobyt naszych ludzi." - powiedział przed rokiem ze schodów parlamentu prezydent Kenyatta, gdy przemawiał do zgromadzonych dziennikarzy.  
Planowana wówczas inwestycja, która miała usprawnić gospodarkę kraju i poprawić sytuację finansową jej mieszkańców stabilizując rynek, okazała się być mniejszym sukcesem niż się tego spodziewano. Na przeciągu kilku ostatnich miesięcy rząd kenijski zainwestował duże sumy pieniędzy w przygotowanie wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych - Baracka Obamy. Kolejnym wydatkiem było "spłacenie" nauczycieli, którzy utrzymywali strajk przez okres ponad jednego miesiąca po planowym rozpoczęciu zajęć. Uczniowie państwowych placówek edukacyjnych przez ten czas byli pozostawieni sami sobie, bez żadnego nadzoru czy pomocy ze strony ich protestujących przeciwko zbyt niskim wynagrodzeniom opiekunów. Ten paraliż państwowego systemu edukacji może okazać się tragiczny w skutkach w świetle zbliżających się egzaminów końcowo rocznych. Duże fundusze pochłania również utrzymanie w gotowości baz wojskowych w regionach, w których wciąż toczone są walki przeciwko organizacji terrorystycznej Al - Shabab. Aktywność terrorystyczna jest szczególnie wysoka w północnych i północno - wschodnich rejonach kraju. 
Rządowe inwestycje w rozwój infrastruktury zostały wstrzymane z braku wystarczających środków. Wstrzymano budowy dróg oraz projekty związane z gospodarką wodną, energią i rolnictwem, a robotnicy i najęci podwykonawcy w całym kraju oczekują wypłaty zaległych wynagrodzeń. Podobnie sytuacja ma się w samym rządzie, gdzie urzędnicy najwyższego szczebla, w tym również sami członkowie rządu, nie otrzymali jeszcze zaległych wypłat.
Zbliżająca się wielkimi krokami wizyta Ojca Świętego Franciszka w Kenii z całą pewnością pociągnie za sobą kolejne koszta, które na chwilę obecną przerastają możliwości finansowe kenijskiego rządu. Podczas swojej wizyty Ojciec Święty ma mówić o pojednaniu i przebaczeniu w kontekście walk plemiennych, jakie wybuchły w Kenii na przełomie 2007 i 2008 roku. Rząd zapobiegawczo postanowił rozwiązać niektóre z wciąż niedopatrzonych spraw z tamtego burzliwego okresu, dofinansowując pozostałych jeszcze w kraju wewnętrznych uchodźców, niestety na to również zabrakło środków.


"Jesteśmy w pułapce zadłużenia. Środki z euroobligacji posłużyły do załatania blisko  600 miliardowej dziury w budżecie. Jesteśmy zmuszeni pożyczać pieniądze lokalnie na spłatę długów, sfinansowanie wydatków oraz pensji rozrzutnego rządu "-  mówi jeden z wysokich urzędników z Departamentu Finansów, nie może jednak zostać ujawniony, gdyż nie został autoryzowany do wypowiadania sie w mediach
By rozwiązać problem, kenijski rząd negocjuje pożyczkę w wysokości 70 miliardów kenijskich szylingów - 750 milionów USD, którą ma zamiar zaciągnąć u lokalnych banków. Pieniądze te miałyby posłużyć wypłacie zaległych wynagrodzeń pracownikom w całym kraju oraz dokończenie rozpoczętych przez rząd inwestycji.       
Z powodu braku funduszy na kontynuację rozpoczętych przez rząd projektów, cierpią również hrabstwa, w których te prace podjęto. Ogólny zastój nie służy lokalnej gospodarce i rozwojowi.
"Wszystkie inwestycje muszą zostać wstrzymane przez brak dopływu pieniędzy z rządu, to może doprowadzić kraj do kryzysu" - wypowiadał się Piotr Munya, przewodniczący rady jednego z hrabstw.
Podobne zdanie na ten temat ma gubernator Meru, który powiedział, że hrabstwa nie są w stanie wykonywać swoich zadań z braku funduszy.

Pojawia się zatem pytanie - jak rząd ma zamiar spłacić kolejne zaciągnięte pożyczki i na jak długo wystarczą pożyczone pieniądze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz